Pomysłodalnia w Międzymiastówce

Pomysłodalnia partnerem obywatelskiego głosu w sprawach ważnych dla każdego świadomego członka współczesnego społeczeństwa. Międzymiastówka – miejsce w Gazecie Świętojańskiej, w którym będą porównywane rozwiązania różnych problemów, z możliwością sugestii, inspiracji i zapraszenia do dyskusji w celu wyboru najlepszych rozwiązań w przestrzeni miejskiej.

 

 

Oto fragment pierwszego w tym cyklu artykułów zamieszczony w zaangażowanej Gazecie Świętojańskiej.

Międzymiastówka: Budżet obywatelski
Katarzyna Gajewska

Obywatelska potrzeba współdecydowania o mieście może realizować się w różnych formach, mniej lub bardziej legalnych demonstracji, czy ustanowionych prawem konsultacji społecznych. Polegają one na wyrażeniu przez członków zbiorowości opinii w przedstawionej sprawie. Wyniki konsultacji nie są jednak wiążące dla organów władzy publicznej.

Jak pisze Joanna Erbel w tekście Radykalna demokratyzacja miasta: „Bardzo często zdarza się, że władze miasta są skłonne przychylić się do wyniku konsultacji społecznych w sprawach mniejszej wagi, takich jak zagospodarowanie skweru czy program domu kultury, ale odmawiają prawa do współdecydowania, kiedy podejmowane są znacznie poważniejsze decyzje związane z wydatkami budżetowymi.” Co więcej, niektóre typologie uważają konsultacje za działania pozorne, ponieważ to, że obywatel zostanie wysłuchany, nie oznacza, że jego postulaty zostaną uwzględnione.

„Partycypacja bez redystrybucji władzy jest aktywnością nieznaczącą i frustrującą wykluczonych. Pozwala władzy twierdzić, że wszystkie strony zostały wysłuchane, i równocześnie zachować nierówny podział korzyści” (za: Partycypacja. Przewodnik KP). Aby więc obywatele mogli w pełni decydować o swoim miejscu zamieszkania, muszą decydować także o tych rzeczach najważniejszych, związanych z często skomplikowanymi i idącymi w miliony budżetami. Oczywiście władza tak chętnie tych budżetów w ręce mieszkańców nie oddaje.

W rozmowach z osobami pracującymi w wydziałach miast często słyszy się, że konsultacje oczywiście tak, ale budżet to coś, co jednak wykracza poza kompetencje „szarego obywatela” (tak jakby naszych miast nie zamieszkiwali kompetentni ekonomiści czy prawnicy). Decydowanie o budżetach niesie ze sobą ryzyko odpowiadania za ewentualne błędy czy nietrafione inwestycje. Budżety miast i gmin to skomplikowane budowle, podzielone na paragrafy, które muszą zgadzać się co do grosza. Obywatele nie garną się chętnie do przejęcia części tej odpowiedzialności – niech lepiej spoczywa ona na urzędnikach – my możemy sobie co najwyżej od czasu do czasu ponarzekać. Do tego dochodzi fakt, że nie wszyscy obywatele wiedzą o istnieniu mechanizmu zwanego budżetem obywatelskim, czy też partycypacyjnym, a włodarze niechętnie chcą się tą wiedzą dzielić.

Cały artykuł.

Możesz również polubić…