Zbigniew Szymański na „Strychu”
Wyjątkowe spotkanie w Przystani Poetyckiej. „Drogi wy moje gdzie mnie prowadzicie” pytał w wierszu, pięćdziesiąt lat temu, urodzony w 1927 r. w Wilnie Zbigniew Szymański. A były to drogi nieproste. Jako siedemnastolatek walczył w oddziałach wileńskiej Armii Krajowej w następstwie czego internowany przez Sowietów trafia do obozu w Kałudze.(ZSRR).
Swoją miłość do rodzinnego Wilna a także przeżycia wojenne wyraził w wydanym w 2005 r. poemacie „Wilno, miasto za mgłą” .Po wojnie, jak wielu innych repatriantów, osiedlił się w Gdańsku, gdzie po ukończeniu Gdańskiej Wyższej Szkoły Technicznej jako inżynier budownictwa bierze czynny udział w odbudowie miasta, któremu poświęcił wiele wierszy, między innymi debiutancki tomik „Wiersze Gdańskie” wydany w 1954 r.
Od 1952 r. mieszka w Gdyni. Będąc członkiem Związku Literatów Polskich, wraz z przyjaciółmi: pisarką Różą Ostrowską, pisarzem Lechem Bądkowskim oraz poetą Franciszkiem Fenikowskim kształtują życie literackie Trójmiasta. Nieobojętni na losy mieszkańców tej nadmorskiej metropolii wielokrotnie, począwszy od marca 1968 r. występują przeciwko polityce władzy komunistycznej, za co spotykają ich liczne represje, a Zbigniewowi Szymańskiemu zafundowano nawet kilkuletni pobyt w domu pracy twórczej w Areszcie Śledczym w Katowicach, do którego to pobytu nawiązuje w zamieszczonym tutaj „Wierszu Wigilijnym”. Za swoich mistrzów w poetyckim rzemiośle uważa Szymański poetów rosyjskich – Puszkina i Jesienina a także polskich- Mickiewicza, Tuwima, Jastruna.
Wydał dotychczas kilkanaście książek poetyckich: oprócz wspomnianych już „Wierszy Gdańskich” oraz poematu „Wilno, miasto za mgłą” „Dnie niepokoju”(1959), „Wygasanie form”(1967) „Erotyki kaszubskie”(1978), „Przecięcie”(1977), „Pieśń o ziemi kaszubskiej”(1978), „Niosący światło”(1979), „Światło, które chronię”(1988), „Gdańsk”(1988), „Nam nie ująć ciebie poematem”(1997), „Taka mi się przyśniłaś”(2004). Opublikował także utwory dla dzieci – prozą „Przygody Piotrusia na pirackiej wyspie”(1988) oraz wiersze „Opowieści gdańskich zegarów” (1991).
Ten Nestor wybrzeżowych poetów, czynny nadal zawodowo i literacko, pisze obecnie swoje wspomnienia, a że życie miał burzliwe, lektura tych wspomnień będzie zapewne interesująca. Chociaż poeta pesymistycznie pisze: „ I co zostaje po nas? Pustka” wierzymy, że o wierszach tych i ich autorze będziemy długo pamiętać, tym bardziej, że syn, Zbigniew Radosław, którego znamy z łamów „Gazety Świętojańskiej”, poszedł w ślady ojca i jest poetą. (za)
Spotkanie na „Strychu” prowadził syn poety, Zbigniew Radosław Szymański. Wiersze z wydanego pod koniec 2010 roku zboru „Drogi Wy moje” czytał aktor Andrzej Popiel, a dla wielu uczestników niezapomnianymi momentami były dowcipy i minigawędy bohatera spotkania. Poezja Szymańskiego to dojrzała literatura wypływająca z bogatego życia twórcy. Jej siłą jest wiarygodność. Dobrze się stało, że ten zapomniany, można powiedzieć prawie drugoobiegowy poeta, który dla niektórych kreatorów gustów jest demode, jest przywracany powoli społecznej pamięci. Skromny tomik wydany przez stowarzyszenie In gremio i dofinansowany ze środków miejskich był po prostu moralnym obowiązkiem. Społeczeństwo, które nie pamięta, które nie potrafi zadbać o swe korzenie, jest społeczeństwem bez tożsamości.
Lutowe spotkanie w Przystani Poetyckiej w Cafe Strych było zarazem takie samo i nie takie samo jak wszystkie, których do tej pory byłem uczestnikiem. Jak zwykle nawalał mikrofon, jak zwykle dominowała programowa nonszalancja i brak przygotowania oraz rozmowy i hałasy uniemożliwiające skupiony odbiór poezji – jednych to zachwyca, innych irytuje. W większości te same twarze, zmienne to osoby ze środowiska prezentowanych twórców. Comiesięczne spotkania na „Strychu” są najważniejszym, najbardziej zasłużonym i najlepszym „iwentem” literackim w Gdyni, potwierdzającym, niestety, słabość środowiska lokalnego i, wydawałoby się, brak osobowości. Jak powszechnie wiadomo nikt poezji dziś nie czyta i ten rodzaj twórczości nie ma żadnego znaczenia społecznego, a poetą może być każdy – ot takie opaczne rozumienie zdania Edwarda Stachury (Wszystko jest poezją, a najmniej poezją jest napisany wiersz; każdy jest poetą, a najmniej poetą jest poeta piszący wiersz).Zdarzają się jednak wyjątki. Takim bez wątpienia było ostatnie, strychowe spotkanie.
Życzę Pawłowi Baranowskiemu, twórcy Przystani Poetyckiej, i Wojtkowi Borosowi, który po wyjeździe Pawła przejął prowadzenie projektu, nowych pomysłów i odwagi. Odświeżenie idei wydaje się niezbędne, by Przystań nie stała się skansenem.
Zapraszamy na obejrzenie pełnej (67 minut) relacji ze spotkania. Radzimy zbuforować film przed obejrzeniem:
[youtube_sc url=”http://www.youtube.com/watch?v=xM09NcUWC2E”]
Zbigniew Szymański na Strychu 23.02.2011. Jeśli masz kłopoty z „odpaleniem” filmu, wejdź tutaj
Więcej zdjęć w galerii:Zbigniew Szymański na „Strychu”, 23.02.2011, foto: Piotr Wyszomirski
Zobacz także:
Gdynia literacka:Zbigniew Szymański
[Foto, wideo] Benefis Szymańskich
Od lewej: Andrzej Popiel, Zbigniew Szymański, Zbigniew Radosław Szymański. Foto: Piotr Wyszomirski
Od lewej: Wojciech Boros, Paweł Baranowski. Foto: Piotr Wyszomirski
Foto: Piotr Wyszomirski



