O Teatrze Miejskim i… teatrze miejskim

Jan Ciechowicz: Wydaje mi się, że Piotr Wyszomirski trochę nazbyt tragizuje. Marki teatru nie traci się z dnia na dzień, czy z sezonu na sezon. To wcześniejsze odejście, autodymisja Jarosława Świerszcza, nie jest końcem świata. Przypomnijmy sobie, że to półwiecze teatru to Scena Objazdowa Teatru Wybrzeże, Teatr Ziemi Gdańskiej, Teatr Dramatyczny i w końcu Teatr Miejski, który od roku 2000 nosi świetne imię Witolda Gombrowicza w nazwie. Gdyby spojrzeć na całość tych działań, to nie tyle, patrząc na dość pyszny album „Dotknięci teatrem”, był to teatr z morza, co z niczego. Przynajmniej w okresie dyrektur Waleriana Lachnita i Kazimierza Łastawieckiego, jeszcze w dawnej siedzibie, a właściwie bez siedziby, bo wiecznie krążący po Pomorzu. Porównując to z tamtym stanem, bardzo niskim, progresja jest ewidentna i widoczna. Myślę, że głównie za sprawą takich ludzi jak Krzysztof Wójcicki, który wprawdzie tylko przez 3 lata był dyrektorem teatru, ale przez 12 sezonów kierownikiem literackim gdyńskiej sceny. Julia Wernio, przez 8 lat dyrektorka Teatru im. W. Gombrowicza, wymyśliła wszystko, co jest związane z patronem tego teatru, cały ruch intelektualny związany z edycjami, programami, najświetniejszymi gombrowiczologami, którzy przyjeżdżają do Gdyni. Warto też przypomnieć, że na okres nadania teatrowi imienia Gombrowicza, przyjechała Rita Gombrowicz, wdowa po pisarzu. Julia Wernio wymyśliła także i zaaranżowała dla Polaków pozbawionych teatru w okresie letnim Scenę Letnią w Orłowie. Podczas gdy teatry warszawskie, krakowskie czy wrocławskie idą na wakacje, to niekoniecznie teatry trójmiejskie. Potem był Jacek Bunsch i bardzo ścisła współpraca z kierownikiem literackim, Joanną Puzyną-Chojką. Po Scenie Letniej i ruchach wokół Gombrowicza jako patrona , mamy wreszcie R@port, czyli Festiwal Współczesnej Dramaturgii Polskiej, którego V edycję święciliśmy niedawno.Wydaje mi się, że Julia Wernio odeszła, bo następuje czas wyczerpania ludzkiego materiału. Teraz, patrząc z perspektywy czasu i dokonań, należy okres dyrektury Julii Wernio ocenić jako dobry czas dla Teatru Miejskiego. Świetnie, że prezydent Wojciech Szczurek wymyślił Gdyńską Nagrodę Literacką, ale od początku brakowało w niej dramatu. Udało się wprowadzić Gdyńską Nagrodę Dramturgiczną za sprawą dołączenia do R@portu. To jest najpoważniejsza nagroda według wszystkich, na czele z Jackiem Sieradzkim, redaktorem naczelnym „Dialogu” i Jackiem Kopcińskim, redaktorem naczelnym miesięcznika „Teatr” .

Joanna Puzyna-Chojka: Zostało tyle wątków poruszonych, że nie sposób się odnieść do wszystkich. Ale gorące słowo komentarza do tego, czym prof. Ciechowicz rozpoczął swoją wypowiedź. Nie zgadzam się, że marki nie traci się z dnia na dzień, czy też z sezonu na sezon. Są przykłady teatrów w Polsce, które zostały zapomniane bardzo szybko i gwałtownie. Jednym z najgłośniejszych przykładów ostatniego czasu jest teatr jeleniogórski, który za dyrekcji Wojciecha Klemma wybił się na arenę ogólnopolską i nagle, po dramatycznej zmianie dyrekcji, nie słyszymy niczego. Czasem tak jest, że bardzo łatwo stracić to, co się wypracowało przez poprzednie lata.

Możesz również polubić…